Pogoda

Prof. Zbigniew Kundzewicz mówi o zmianach klimatu.

asze pokolenie jest pierwszym, które rozumie – choć ciągle niedoskonale – mechanizmy zmian klimatu i jednocześnie ostatnim, które może coś zrobić dla zatrzymania narastającego ocieplenia, które z czasem zmieni się w galopujące. Ciąży na nas szczególna odpowiedzialność.

Czy rzeczywiście można mówić o globalnej zmianie klimatu? Czy naukowcy zgadzają się, że istnieje takie zjawisko?
Globalne zmiany klimatu są niezaprzeczalnym faktem, choć trzeba zaznaczyć, że w historii naszej planety klimat zmieniał się wielokrotnie. Dawniej jednak przyczyną zmian były czyn-niki naturalne: parametry ruchu Ziemi wokół Słońca, aktywność Słońca, zdolność powierzch-ni Ziemi do odbicia promieniowania (albedo) oraz skład atmosfery, a szczególnie zawartość pyłów, aerozoli i tzw. gazów cieplarnianych (para wodna, dwutlenek węgla, metan). Ale to wcale nie znaczy, że obecność tych gazów jest zła, dla człowieka niekorzystna. Dzięki nim istnieje życie na Ziemi. Gdyby nie gazowa powłoka atmosfery, temperatura powierzchni Ziemi byłaby o 33 stopnie Celsjusza niższa niż obecnie, a w krajobrazie dominowałyby lo-dowce. Co do tego wszyscy się zgadzają.
1187172_grunge_floral_2Nieco bardziej kontrowersyjne jest pytanie, czy obserwowana współcześnie zmiana klimatu jest czymś szczególnym. Zdaniem znakomitej większości naukowców, obecne ocieplenie jest w istocie bez precedensu. Zgadzają się oni również z tym, że wywołał je człowiek, który zmienił skład atmosfery poprzez wprowadzenie znacznej ilości gazów cieplarnianych, przede wszystkim dwutlenku węgla, który powstaje podczas spalania surowców energetycznych; metanu, który jest produktem z upraw ryżu, hodowli i odpadów; podtlenku azotu, za który odpowiedzialne jest rolnictwo oraz freonów – syntetycznych, bardzo silnych gazów szklar-niowych, które w atmosferze nie występowały naturalnie.

Jak w takim razie oddzielić czynniki naturalne, powiedzmy długie cykle klima-tyczne, od działalności człowieka? Może obserwowane ocieplenie wcale nie wynika z jego aktywności?
Wielkie rzesze naukowców badają cykliczność procesów geofizycznych. Poza oczywistymi cyklami naturalnymi – dobowym i rocznym, rozpoznano cykle związane z aktywnością sło-neczną i z parametrami ruchu Ziemi. Jednak cykliczność nie wyjaśnia zmian obserwowanych w ostatnich dekadach. Wyjaśnień dostarczają natomiast modele matematyczne, przy pomocy których możemy „udawać” rzeczywistość, wprowadzając do nich różne dane: z jednej strony czynniki, na które człowiek ma wpływ – skład atmosfery i zalesienie, a z drugiej – naturalne promieniowanie słoneczne, erupcje wulkanów. Jeśli wstawimy do modelu tylko zmiany natu-ralne (Słońce, wulkany) albo tylko zmiany wywołane przez człowieka (spalanie węgla, ropy i gazu), nie potrafimy wytłumaczyć obserwowanych zmian temperatury. Jeśli jednak uwzględ-nimy zarówno zmiany naturalne, jak i te wprowadzone przez człowieka, przebieg temperatury globalnej w modelu dobrze zgadza się z obserwacjami. Prognoza na rok 2100 brzmi następu-jąco: do końca tego wieku możemy oczekiwać wzrostu średniej temperatury globalnej w sto-sunku do roku 1990 od 1.4 do 5.8 stopni Celsjusza.

Czy mógłby Pan wymienić jakieś „namacalne” dla zwykłego człowieka zmiany klimatu, takie, które można zaobserwować wyglądając przez okno?
Zmiany temperatury wywołują szereg skutków, które miliony ludzi odczuwają już dziś. Nie chodzi tylko o większy popyt na koszulki z krótkim rękawem czy urządzenia klimatyzacyjne. W wysokiej temperaturze rosną intensywnie opady, choć jednocześnie pogłębiają się zabójcze dla roślin susze. Nie ma tu sprzeczności – w wielu miejscach w lecie opady zdarzają się rza-dziej, są za to bardziej obfite. Nadmierna obfitość wody może po chwili zmienić się w jej dotkliwy niedobór. Głębokie susze (np. w afrykańskim regionie Sahel) uderzają przede wszystkim w rolnictwo. Coraz częściej występują też ekstrema pogodowe – huragany, torna-da itp. Zaobserwowano także przesunięcie granic występowania gatunków roślin i zwierząt w kierunku miejsc, gdzie panuje niższa temperatura, tzn. ku biegunom i ku wyższym częściom gór. Wzrost poziomu mórz powoduje wzrost ryzyka powodzi sztormowych i zatopienia nisko położonych terenów. Dodajmy na koniec, że ciepłe zimy z cienką i bardziej krótkotrwałą, a przede wszystkim niepewną pokrywą śnieżną nie są dobrą perspektywą dla polskiego narciar-stwa.

Mówi Pan o skutkach, jakie przyniesie ocieplenie klimatu. Jak w takim razie należy interpretować tezy niektórych naukowców, którzy ostrzegają przed możliwym nadejściem epoki lodowcowej. Ostatnio najbardziej znanym wyrazem tej tezy był film „Pojutrze”. Czy teza o globalnym ociepleniu jest sprzeczna z tezą o możliwym nadejściu epoki lodowcowej?
Globalne ocieplenie dzieje się naprawdę – świadczą o tym obiektywne pomiary. Aż 10 naj-cieplejszych lat w historii światowych obserwacji temperatury wystąpiło po roku 1990. Naj-cieplejszy był rok 1998, a dalej, w kolejności 2001, 2003 i 2002. Między globalnym ocieple-niem a potencjalnym ochłodzeniem w Europie istnieje jednak logiczna zależność. Na razie klimat się ociepla, ale od tego ciepła może się zrobić zimno. Europa i cała północna półkula jest ogrzewana przez ciepły Prąd Zatokowy (Golfsztrom), który wychodzi z Zatoki Meksy-kańskiej i opływa północną Europę. Niebezpieczne jest to, że cykl obiegu wody w przyrodzie, który steruje Prądem Zatokowym, podlega zakłóceniom. Coraz mniej słodkiej wody dociera do południowego Atlantyku, a coraz więcej do północnego. Powodem tego ostatniego zjawi-ska jest m.in. większy dopływ wody z rzek arktycznych oraz wyższy opad i topnienie lodow-ców. W rezultacie tego zachwianego balansu Prąd Zatokowy może osłabnąć lub zmienić swój tor i przestanie ogrzewać nasz kontynent. Tak właśnie było w epoce lodowcowej. Globalne ocieplenie nie jest więc sprzeczne z hipotezą o potencjalnym ochłodzeniu Europy.

Kiedy mogłoby nastąpić takie ochłodzenie?
Wielu klimatologów zgadza się ze zdaniem wypowiedzianym przez bohatera filmu „Poju-trze”, że do ochłodzenia może dojść za 100 do 1000 lat. Autorzy filmu „Pojutrze” nieźle orientują się w zagadnieniach klimatycznych, ale świadomie wykorzystują prawo twórców do licentia poetica. Można znaleźć w tym filmie elementy fantazyjne – nie tyle nieprawdopo-dobne, co fizycznie niemożliwe. Na lżejszą nutę – zdaniem niektórych obserwatorek bardziej nieprawdopodobne jest to, że istnieją tak seksowni klimatolodzy, jak główny bohater.

Gdyby rozpoczęła się epoka lodowcowa, można ją będzie jakoś zatrzymać?
Nie. Nie w pełni potrafimy sterować klimatem – cechą statku kosmicznego Ziemia jest to, że nie został wyposażony w instrukcję obsługi. Ponadto system klimatyczny reaguje powoli na wszelkie ludzkie działania. Nawet gdyby przyjąć mało realne założenie, że możliwe jest sko-ordynowane działania wszystkich ludzi dla ochrony klimatu, efekty byłyby opóźnione o dzie-sięciolecia.

Skoro nie ma wątpliwości co do globalnego ocieplenia, pokuśmy się o prognozy nie tylko pogodowe. Klimat wpływa na codzienne życie ludzi. Jakich nowych zjawisk społecznych i gospodarczych należy się spodziewać?
Niespotykanym dotąd zjawiskiem społeczno-gospodarczym może być pojawienie się nowej kategorii „uchodźców klimatycznych”, czyli takich, którzy opuszczają tereny, gdzie nie da się normalnie żyć. Co prawda Amerykanie świetnie sobie radzą w gorącym Teksasie, Arizonie czy Nowym Meksyku, jednak dla suchych i gorących obszarów Afryki Północnej perspekty-wa ocieplenia jest przerażająca. Widmo masowych ludzkich migracji, wywołanych zmianami klimatu, niepokoi europejskie państwa śródziemnomorskie.
Również towarzystwa ubezpieczeniowe i firmy reasekuracyjne interesują się zmianami kli-matu. Te drugie przewidują podwyższenie składek, a zatem ubezpieczenia będą droższe lub – przy utrzymanej cenie – obejmą mniejszy zakres.
Istotną kwestią społeczno-gospodarczą jest rozkład przyczyn i skutków ocieplenia. Kraje rozwinięte, które w znacznej mierze „nakręciły” efekt cieplarniany, zapewniały sobie przez dziesięciolecia szybki rozwój oparty na wzroście zużycia energii. Czy mają więc moralne prawo powstrzymywać Chiny i Indie, które także życzą sobie rozwoju?

Zapewne kogoś te zmiany dotkną bardziej, kogoś mniej…
Rzeczywiście tak będzie. Adaptacja do zmian klimatu spowoduje wzrost zróżnicowania spo-łeczeństw. Najbiedniejsze narody, a w ramach najbiedniejszych narodów – najbiedniejsze grupy społeczne, stracą najwięcej. Nie będą w stanie poradzić sobie z negatywnymi konse-kwencjami, bo każda adaptacja wymaga pieniędzy, których w Trzecim Świecie drastycznie brakuje już dziś.
Przy „niewielkim” ociepleniu – rzędu dwóch stopni do końca XXI-ego stulecia – będą wy-grani i przegrani. W pierwszej kategorii znajdą się kraje położone bardziej na północ. Prezy-dent Putin wspomniał żartobliwie o oszczędnościach na futrach i o lepszych plonach, choć i w Rosji będą negatywne konsekwencje. W tej drugiej kategorii znajdą się kraje położone bar-dziej na południe. Przy dużym ociepleniu wygranych raczej nie będzie.

Obecnie buduje się (np. w UE) scenariusze klimatyczne o bardzo długiej, pięć-dziesięcioletniej a nawet stuletniej perspektywie. Jak można przewidzieć zmiany klimatu za półwiecze, skoro nie potrafimy powiedzieć, jaka będzie pogoda za tydzień?
Scenariusze klimatyczne o długiej perspektywie mają wiele sensu. Mówiąc najogólniej: kli-mat jest tym, czego się spodziewamy, a pogoda – tym, co dostajemy. Na pogodę nie mamy wpływu, podczas gdy na klimat (a więc prawdopodobieństwo wystąpienia określonych wa-runków pogodowych) mamy – poprzez kształtowanie składu atmosfery – wpływ pośredni.

W jaki sposób buduje się takie długoterminowe prognozy klimatyczne?
W zwykłych prognozach pogody zasadniczą rolę odgrywają tzw. warunki początkowe, tzn. bieżący stan systemu atmosfera-ocean. Natomiast takie parametry, jak stężenia gazów cie-plarnianych nie są brane pod uwagę, gdyż nie ulegają zmianie podczas kilkudniowego hory-zontu prognozy. Natomiast w modelach klimatycznych emisja gazów cieplarnianych czy użytkowanie terenu (które ma wpływ na albedo – współczynnik odbicia oraz na pochłanianie dwutlenku węgla) odgrywają decydującą rolę. Możemy zatem przewidzieć klimat, o ile przyjmiemy założenia o przyszłych stężeniach gazów cieplarnianych w atmosferze. Potrzebne są więc prognozy dotyczące rozwoju społeczno-ekonomicznego w przyszłości. Ziemski sys-tem klimatyczny charakteryzuje silna bezwładność, tak więc klimat najbliższych 20-30 lat jest już praktycznie przesądzony bez względu na to, czy działania zmierzające do jego ochrony – jak np. Protokół z Kioto – nabiorą rozmachu, czy nie. Wiemy, że będzie coraz cieplej.

Czy w Polsce powstają jakieś długoterminowe scenariusze klimatyczne? Czy takie działanie możemy podjąć sami, czy musimy współpracować z większymi struktu-rami, takimi jak UE?
Szereg ośrodków badawczych w Polsce podejmowało i podejmuje prace służące ocenie skut-ków zmian klimatu w kraju. Część tych badań finansowana jest z funduszy unijnych. Brak jednak całościowego spojrzenia – polski program klimatyczny nie został zakwalifikowany do realizacji. W wielu innych krajach Unii, a przede wszystkim u „starych” członków UE, ist-nieją programy klimatyczne, a decydenci uznają, że ochrona klimatu jest ważnym wyzwa-niem, które należy podjąć. W Polsce zainteresowanie większości decydentów nie jest, mó-wiąc eufemistycznie, duże. Wolą myśleć, że galopujące ocieplenie jest jeszcze daleko przed nami, a dotychczasowego bezprecedensowego przyrostu temperatury globalnej i niekorzyst-nych zjawisk towarzyszących upatrują w naturalnej zmienności klimatu. Tak jest wygodniej, choć na niepokojące ekstrema nie będzie trzeba długo czekać. Mieliśmy szczęście, że drama-tyczne powodzie w roku 2002 i susze w 2003 zdarzyły się nie u nas, ale dosłownie tuż za miedzą, w innych krajach Europy.

No dobrze. Na świecie powstają więc strategie klimatyczne. Co dalej? Czy ini-cjatywy takie, jak Protokół z Kioto lub inne długoterminowe działania mające na celu zmianę klimatu przyniosą skutek?
Protokół z Kioto jest aktem dobrej woli, który nie powstrzyma ocieplenia. Ten mały, choć dla niektórych krajów wcale nie tani krok wynika z uzgodnień, które tak naprawdę nie zadowo-liły nikogo. Zwolennicy ochrony klimatu twierdzą, że to daleko za mało, a przeciwnicy uwa-żają, że Protokół niewiele da, a dużo kosztuje. Paradoksalnie obie strony mają rację. Jednak tylko taki consensus można było przyjąć w Kioto, a alternatywą był całkowity brak porozu-mienia. Wpływ realizacji umowy z Kioto na temperaturę globalną byłby znikomy. Byłby, bo nie wiadomo, czy Protokół wejdzie w ogóle w życie. Do tego potrzebna byłaby ratyfikacja przez USA, gdy tymczasem prezydent Bush wyprowadził Stany Zjednoczone z obozu Kioto, albo przez Federację Rosyjską – tu Prezydent Putin jeszcze się waha, choć w maju ogłosił wolę przyjęcia Protokołu i obiecał przyspieszenie procedury.

Czy jest zatem jakakolwiek nadzieja, że uda się zatrzymać ocieplenie klimatu?
Do ochrony światowego klimatu potrzebne są długofalowe działania całej światowej społecz-ności w kierunku redukcji stężenia atmosferycznego gazów cieplarnianych. Nie wystarczy redukcja emisji przez kraje rozwinięte i Europę Wschodnią. Ograniczać emisję winny też Chiny i Indie, a więc kraje, które dynamicznie się rozwijają, zużywając coraz więcej energii.
Podsumowując – żyjemy w szczególnym momencie. Nasze pokolenie jest pierwszym, które rozumie – choć ciągle niedoskonale – mechanizmy zmian klimatu i jednocześnie ostatnim, które może coś zrobić dla zatrzymania narastającego ocieplenia, które z czasem zmieni się w galopujące. Ciąży na nas szczególna odpowiedzialność.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jacek KONIECZNY

Prof. Zbigniew Kundzewicz jest pracownikiem Zakładu Badań Środowiska Rolniczego i Leśnego Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu oraz Potsdam Institute for Climate Impact Re-search.

Przedruk z Poradnika Ekologicznego dla Samorządów, lato 2004, nr 23

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy